Czerwiec, czyli jeden z najbardziej obfitujących w wydarzenia miesięcy tego roku za mną. W końcu. Z jednej strony to piękny czas. Dni są takie długie, wieczory ciepłe. Z drugiej chciałam mieć to wszystko za sobą. Przygotowania do ślubu, ciągłe przymiarki u dwóch krawcowych, stres czy wszystko się uda. Gdy jestem już po tym najważniejszym dniu w życiu powiem jedno. Nie ma się czym stresować. Najbardziej przejmujące jest z pewnością Błogosławieństwo i msza święta w kościele, zwłaszcza składanie przysięgi. Najmocniej stresujące, a jednocześnie najważniejsze. Później wszystko już jakoś leci, właściwie dzieje się tak szybko, że jakby obok nas. Ósmy miesiąc ciąży, a ja nawet dałam radę dwie noce przetańczyć. Oczywiście bez zbytniej gimnastyki ale jednak.
Miało być to podsumowanie książkowe, a więc zaczynamy. W czerwcu przeczytałam 7 książek. Jak na takie przeżycia i urwanie głowy to wynik jest ogromnie satysfakcjonujący. Nawet się go nie spodziewałam. Teraz myślę już tylko leżeć i czytać, a więc lipiec pewnie będzie tylko lepszy. W międzyczasie w czerwcu udało mi się zdać sześć egzaminów na studiach. Jeden przede mną. Trzymajcie kciuki żebym ze spokojem zakończyła ten rok. Swoją drogą myślałam raczej, że egzaminy trwają troszkę krócej. Te u mnie zostały po prostu rozwleczone. Wolałabym mieć już wszystko za sobą.
W czwartek przychodzę do was ze stosikiem. Mam nadzieję, że coś was zaciekawi :)
Już niedługo:
Stosik #42
293.Złodziej pioruna