15 lip 2019

Syn wiedźmy Kelly Barnhill

Książki z baśniowym klimatem. Lubicie przenosić się do innych światów, gdzie króluje magia? Jak często je czytacie? Ja rok temu zachwycałam się debiutancką powieścią Kelly Barnhill – Dziewczynka, która wypiła księżyc. Kolejne książki są często decydującym sprawdzianem dla autorów. To wtedy można stwierdzić czy początkowy sukces nie był tylko dziełem przypadku. Jak jest z książką Syn wiedźmy? Zachwyciła mnie?

W krainie, którą jak miecz przecina zaczarowany las mieszkała pewna wiedźma. Czarownica miała dwóch synów – bliźniaków, ale kiedyś na skutek nieszczęśliwego wypadku mogła stracić ich obu, dlatego zszyła ich dusze razem.
Kilka lat później coś zaczyna się dziać, budzą się pradawne głazy, magia jest niespokojna. Tylko Ned – bliźniak, który pozostał przy życiu i Aine – córka rozbójnika będą mieli szansę uratować krainę. Czy magia wyjdzie bez szwanku?

Po przeczytaniu książki Syn wiedźmy mam w głowie tylko jedno pytanie. Dlaczego sięgnęłam po nią dopiero teraz, skoro leżała na mojej półce już bardzo długo? Miałam pewne obawy czy oczaruje mnie równie mocno jak bestsellerowa Dziewczynka, która wypiła księżyc. Zupełnie niepotrzebnie. Syn wiedźmy to przepiękna i mam wrażenie, że jeszcze dojrzalsza i mądrzejsza baśniowa opowieść. Proza Kelly Barnhill już od pierwszej strony jest niezwykle przejmująca i poruszająca. Maluje przed nami niezwykle wstrząsającą historię czarownicy rozdartej pomiędzy pragnieniem ocalenia ukochanych dzieci, a koniecznością stosowania się do reguł rządzących magią. Po przeczytaniu tego fragmentu byłam już całkowicie kupiona i wiedziałam, że książka mi się spodoba.

Dalej było równie dobrze, przenosimy się w czasie o kilka lat, obserwujemy Neda i Aine – dwoje młodych ludzi pochodzących z całkowicie różniących się światów i zastanawiamy się czy ta para ma szansę na jakąkolwiek współpracę. Razem z nimi przeżywamy przygody, zastanawiamy się nad sensem istnienia magii i siłą jaką daje przyjaźń. Po raz kolejny jest to historia, która nie tylko wciąga i dobrze się ją czyta, ale niesie ze sobą spory ładunek emocjonalny i podstawowe wartości jakimi należy kierować się w życiu.

Powieść w tłumaczeniu Łukasza Małeckiego czaruje pięknym językiem. Autorka wykreowała niezwykle ciekawy świat, gdzie głazy mogą mówić, a drzewa i drogi zachowują się jak żywe istoty, które mogą ułatwiać podróżnikom wędrówkę lub - wprost przeciwnie, zmieniać swój wygląd i położenie. Cała ta opowieść jest niezwykle delikatna, wrażliwa i dojrzała. Jakby utkana z cieniutkich nitek pajęczyny, które wyglądają na kruche i ulotne, ale jednak są silne. Naprawdę piękne.

Podsumowując, jeżeli lubicie baśniowe klimaty to po prostu musicie po nią sięgnąć. Autorka stworzyła coś znacznie dojrzalszego i po prostu lepszego niż wcześniej, a więc udowodniła, że naprawdę potrafi świetnie pisać i jeszcze niejedną magiczną opowieścią nas oczaruje. To książka przede wszystkim dla młodzieży, ale niesie ze sobą taki ładunek emocjonalny i jest tak piękna i ciekawa, że spodoba się absolutnie każdemu. Ja wprost nie mogę doczekać się tego czasu, gdy będę mogła podrzucać ją synkowi do czytania.
Ocena: 5+/6
Tytuł: 505.Syn wiedźmy
Autor: Kelly Barnhill
Stron: 392
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2019
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Literackiemu 😊

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz :)

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.