Christoph Marzi to niemiecki autor, debiutował w 2004 roku powieścią Lycidas co z miejsca przyniosło mu dość dużą sławę.
David to outsider. Lubi w nocy spacerować po londyńskich dachach. Podczas jednej z takich wypraw znajduje dziewczynę- Heaven, która twierdzi, że właśnie wycięto jej serce, a jednak żyje nadal. Czy to możliwe?
Noc, podczas której Heaven straciła serce, była zimna i bezksiężycowa. Za to ostrze, które wycięło serce z jej ciała, było ciepłe od jej ciemnej krwi.
Moje oczekiwania wobec tej powieści nie były zbyt wygórowane i chyba właśnie to sprawiło, że jestem naprawdę zadowolona. Już w trakcie prezentacji stosika pisałam wam, że spodziewam się lekkiej, a zarazem wciągającej fantastyki na sierpniowy dzień. Rzeczywiście, książka może nie jest zbyt ambitna, nie zmusza nas do górnolotnych refleksji ale świetnie się ją czyta, po prostu miło spędza przy niej wolny czas. Nie ma w niej nawet jednego zbędnego zdania, jest tu dużo dialogów przez co nasza uwaga jest skupiona na niej od pierwszej do ostatniej strony.
Na pochwałę zasługuje pomysł autora. Skradzione przez dwóch złoczyńców serce, a jednak nasza bohaterka może bez niego żyć, dziwne legendy, rodzinne tajemnice. Dla mnie to zupełna nowość, nic nie jest powielone czy odgrzewane. Do tego klimat Londynu. Akcja powieści toczy się głównie w nocy, na dachach i w ciemnych zaułkach. Nad wszystkim powinno panować rozgwieżdżone niebo, a jednak nad jedną z części miasta gwiazd nie ma, jest tylko czarna i przygnębiająca pustka. Dlaczego? Jaki ma to związek z Heaven?
Podsumowując, nie jest to wybitna lektura. Raczej baśniowa opowieść dla dorosłych i młodzieży, która potrafi wciągnąć na długo, zaczarować klimatem legend we współczesnym nam Londynie, podziałać odprężająco na czytelnika.
Ocena:4-/6
Tytuł: 299. Heaven. Miasto elfów
Autor: Christoph Marzi
Stron: 333
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Muza oraz Business & Culture
Już niedługo:
Chabrowa w kuchni
300.Mamuszka