14 lut 2020

Berdo Anna Cieślar przedpremierowo

Zrobiło mu się słabo, a może nie miał sił już wcześniej, ale dopiero teraz odczuł to namacalnie, zupełnie realną słabością. Objął głowę rękami i zwisał niczym pijany nad stołem, niepomny, że jest gościem w czyimś domu. I nagle łzy zaczęły kapać na podziurawiony niby śrutem blat, jedna po drugiej, a za nimi kolejne. Pozwalał im płynąć, bał się tylko, że Radek zobaczy, bo kiedy syn widzi ojca w stanie kompletnej słabości, to ta świadomość zostaje w nim już do końca i nadgryza poczucie własnej siły i sprawstwa, jak kornik drewno, a potem w wydrążone korytarze zaczynają się sączyć niepewność i lęk przed jutrem. Berdo - Anna Cieślar

Berdo, a właściwie Michał mieszka wraz z małym synkiem w leśnej chacie w Bieszczadach. Jest niezwykle ostry i surowy nie tylko dla otoczenia, ale też dla najbliżej mu osoby – kilkuletniego Radka. Jest też kłusownikiem. Bez mrugnięcia okiem podejmuje się zlecenia od bogatych klientów na zabicie dwóch wilków i niedźwiedzia. Zabijanie zwierząt, ich patroszenie i sprawianie to dla niego chleb powszedni, co powoduje silny rozdźwięk pomiędzy nim, a wrażliwym, kochającym przyrodę dzieckiem. Tym razem wszystko idzie nie tak. Radek nie radzi sobie ze swoimi uczuciami, zlecenie okazuje się trudniejsze niż się wydawało, a Berdo wpada w ogromne kłopoty.

Wiecie po czym można u mnie rozpoznać, że przeczytałam naprawdę dobrą książkę? Po tym, że opinię o niej piszę i kasuję już kolejny raz, nie potrafię do końca ubrać w słowa swoich uczuć. Naprawdę, jest dopiero początek roku, a ja już natrafiłam na taką perełkę. To debiut Anny Cieślar i radzę dobrze sobie zapamiętać to nazwisko, ponieważ jestem przekonana, że o tym tytule i samej autorce będzie jeszcze bardzo głośno. Zbieram myśli i powolutku zaczynam przekonywać was dlaczego warto po nią sięgnąć.

Historia, główny bohater, klimat. Wszystko w tej książce jest bardzo wyjątkowe, surowe, pierwotne. Opowieść o Berdo – kłusowniku, który zastawia na zwierzęta pułapki i jest w stanie bez mrugnięcia okiem strzelić do nich z bliskiej odległości to coś co z miejsca wywołało u mnie emocje. Nie jest to bohater, którego należy lubić, ale zawiła historia jego życia pokazuje, że nic nie jest czarno-białe, ludziom zawsze towarzyszą tysiące odcieni szarości, różne wypadki, które kierują losem. Od początku byłam wprost zniesmaczona jego szorstkim traktowaniem małego dziecka, denerwowałam się, ale z zachłannością pochłaniałam kolejne strony, by na koniec stwierdzić, że choć nie pochwalam jego postępowania to mocno go rozumiem. To postać bardzo niejednoznaczna, wywołująca mnóstwo pytań, refleksji, po prostu ludzka jak każdy z nas. Na tych blisko 400 stronach Michał przeżył długą wędrówkę nie tylko jeśli chodzi o liczbę przebytych kilometrów, ale przede wszystkim drobnych drgnięć i zmian w charakterze. Z przyjemnością śledziłam tę przemianę.

Pod płaszczykiem opowieści o kłusowniku, splocie niecodziennych zdarzeń mamy tu przede wszystkim piękną historię o miłości ojca i syna. To specyficzne uczucie, bardzo mocne, szorstkie, męskie, ale to wszystko aż poraża realnością, bo jednak nawet ostre słowa Michała kierowana do syna były zawsze przejawem troski i ogromnej sympatii.

Akcja całej powieści toczy się w Bieszczadach i w przypadku tej książki ona naprawdę się tam dzieje. To co stworzyła autorka to nie zwyczajne opisy – podczas czytania miałam wrażenie, że rzeczywiście tam się znajduję. Czuję to chlupotanie w butach podczas wędrówki w deszcz, zapadam się w błoto. Anna Cieślar idealnie oddała ducha tego miejsca, jego pierwotny klimat. Fakt, iż Bieszczady jak magnes przyciągają życiowych outsiderów, ludzi, którzy poszukują wytchnienia, często od czegoś uciekają lub chcą zapomnieć, pomyśleć. Otoczenie ich wszystkich leśnymi ostępami, bliskością przyrody i szemranych interesów sprawia, że ta powieść ma bardzo charakterystyczny ciężki, a nawet duszny klimat. Podczas czytania niejednokrotnie przychodziło mi na myśl, że jest to książka charakterna, mięsista, treściwa i potrzeba naprawdę sporo umiejętności pisarskich i kunsztu, aby stworzyć coś takiego. Podczas czytania ma się poczucie, że to naprawdę dobrze napisana książka. Przypominam w tym miejscu raz jeszcze, że to debiut. Zupełnie tego nie widać.

Polecam, naprawdę mocno polecam. Według mnie to jedna z najlepszych premier początku tego roku. Książka, która porywa treścią, niejednoznacznością i tym pierwotnym klimatem Bieszczad i ludzkich odruchów. Jest to proza dojrzała, taka którą czyta się z prawdziwą przyjemnością i mimo napakowania słowami i opisami, a nie dialogami należy się pilnować, aby nie wchłonąć jej na jedno posiedzenie. Naprawdę dobra rzecz!
Ocena: 6/6
Tytuł: 554.Berdo
Autor: Anna Cieślar
Stron: 352
Wydawnictwo: Znak
Data premiery: 26.02.2020
Za egzemplarz ogromnie dziękuję wydawnictwu Znak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz :)

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.