Przejdź do głównej zawartości

Dusia i Psinek-Świnek. Wielka miłość Justyna Bednarek

Ogromne niedopatrzenie z mojej strony. Nigdy wcześniej zupełnie nie zainteresowałam się serią dla dzieci Dusia i Psinek-Świnek. Na szczęście podczas przeglądania majowych zapowiedzi zaintrygowało mnie nazwisko autorki – Justyny Bednarek, autorki opowiadań o skarpetkach, które czytamy od początku tego roku. Poczułam, że to może być hit i tak też się okazało. Mamy szczęście, że teraz pozostały do nadrobienia cztery poprzednie tomy.


Dusia to dziewczynka, która mieszka razem z mamą, tatą oraz pluszowym prosiaczkiem Psinkiem-Świnkiem. Gdy jej mama zmienia pracę okazuje się, że nie ma kto odbierać jej z przedszkola, a więc przyjeżdżają do nich dziadkowie, którzy ciągle udowadniają sobie jak bardzo się kochają. W przedszkolu pojawia się nowy kolega, który zwraca uwagę wszystkich dzieci i nawet daje Dusi piękną różową lalkę, która namiesza wśród mieszkańców pewnego czerwonego czajniczka. Czy Dusia przekona się czym jest tytułowa wielka miłość?


Przepiękna i lekka historyjka o miłości. Jak się dowiedziałam po przeczytaniu jej razem z dzieckiem, książki z serii Dusia i Psinek-Świnek to opowieści opierające się na podobnej budowie. To opowieści szkatułkowe, gdzie w środku możemy odnaleźć kolejną pobudzającą wyobraźnię historię. Oprócz Dusi i jej miłosnych perypetii w przedszkolu oraz historii miłości jej dziadków, śledzimy wydarzenia toczące się w czajniczku i czytamy o bohaterach takich jak Pan Pomarańcza, Bardzo mała księżniczka czy Wróbelek Bubelek. Jak się okazuje pluszowy prosiaczek Dusi – Psinek-Świnek ma wiele tajemnic. Bardzo ciekawy pomysł, a przy tym prosty, mój prawie czterolatek wszystko rozumie i zadaje mnóstwo pytań dotyczących toczących się wydarzeń oraz emocji, które odczuwają bohaterowie. Do gustu przypadł mu zwłaszcza starający się o względy różowej, plastikowej lalki Pan Pomarańcza, który nie zauważa, że prawdziwie bliska mu osoba znajduje się zawsze obok.


Najnowsza książka z serii to bardzo mądra opowieść o miłości wytłumaczona w prosty dla dzieci sposób, ale jednocześnie do przemyślenia dla dorosłych. Pokazuje przede wszystkim, że nie kocha się drugiej osoby za jej wygląd zewnętrzny, a za to co ma w środku. Ważne też by tę miłość celebrować przez całe życie, nie szczędzić sobie nigdy czułości oraz sprawiać sobie drobne przyjemności. Autorka bardzo sprytnie przemyca ważne dla dzieci problemy, tłumaczy odczuwane emocje, a przy tym pisze lekko i ciekawie. To ważne, ponieważ książka nie jest wcale taka krótka, to 32 strony czytania urozmaicone ilustracjami Marty Kurczewskiej. Przeczytaliśmy ją już kilka razy, w dzień na raz, wieczorem w zależności od stopnia zmęczenia po całym dniu podzieliliśmy ją na części. Myślę, że dzieci w wieku 4-6 lat są już w stanie skupić się podczas czytania takiej książki, zwłaszcza jeśli jest tak ciekawa i nietypowa jak ta.


Czy polecam? Oczywiście, myślę, że Dusia wyląduje na naszej półce jako jedna z ulubionych serii, obok Pucia, opowieści o Skarpetkach czy historii o Figlu i Psikusie.

Ocena: 5/6

Tytuł: 579.Dusia i Psinek-Świnek. Wielka miłość

Autor: Justyna Bednarek

Stron: 32

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Rok wydania: 2020

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

188.Marzycielka z Ostendy

Tytuł: Marzycielka z Ostendy Autor: Eric-Emmanuel Schmitt Stron: 313 Wydawnictwo: Znak Litera Nova Rok wydania: 2011 Moje zdanie: Eric-Emmanuel Schmitt to mój mistrz krótkiej formy. Potrafi w zaledwie kilku prostych słowach zawrzeć wszystko tak, abyśmy zrozumieli co chciał nam przekazać. To on jest autorem ,,Dziecka Noego” oraz ,,Oskara i Pani Róży”.  W tym zbiorze znajdziemy pięć opowiadań, z czego trzy ukazały się też w ,,Historiach miłosnych”. Byłam troszkę zawiedziona, ponieważ gdy zaczęłam je czytać okazało się, że dość dobrze je pamiętam. Te których jeszcze nie czytałam to ,,Ozdrowienie” i ,,Kiepskie lektury”. Jedna opowiada o pielęgniarce i rodzącej się dziwnej więzi pomiędzy nią, a pacjentem. Druga o mężczyźnie, który powieści uważa za rzecz straszną i niegodną uwagi. No ale co z tego? No właśnie, musicie przekonać się sami.  Przyznam, że te opowiadania pochłonęły mnie bez reszty. Miałam iść do domu, ale zaczęłam czytać i przepadłam. Zupełnie nie zważałam na palące słońce. Pierwsze o…

214.Młyn nad Czarnym Potokiem

Tytuł: Młyn nad Czarnym Potokiem Autor: Anna J. Szepielak Stron: 516 Wydawnictwo: Nasza Księgarnia Rok wydania: 2013 Moje zdanie: Rzadko mam okazję czytać polskich autorów. Jakoś zawsze ciągnie mnie w bibliotece do innego regału. Tym razem skierowałam swoje kroki gdzie indziej. Słusznie?  Anna Szepielak jest z zawodu nauczycielką i bibliotekarką. Zadebiutowała książką ,,Zamówienie z Francji”, o której wiele słyszałam i chciałabym ją kiedyś przeczytać.  Życie Marty to ostatnio pasmo nieszczęść i wypadków. Mąż jest zapracowany i niczym się nie interesuje, córeczka ciągle chora, a wszystko jest na jej głowie. Do tego spada na nią organizacja zjazdu rodzinnego na cześć przyjeżdżającej po Polski ciotki z Ameryki. Będzie to jednak okazja do zapoznania się z rodzinnymi historiami, tajemnicami oraz spojrzenia z dystansem na swoje życie.  Liczyłam na lekką obyczajówkę. Co otrzymałam? Lekką, ciepłą obyczajówkę, do tego odrobinę sagi rodzinnej, który to gatunek ubóstwiam. Życie Marty to niby ban…

Podsumowanie września

Wrzesień za mną. Ufff... Ostatnimi czasy staram się rozciągać dobę do przynajmniej 48 godzin. Czasami prawie się udaje, czasami ze zmęczenia zasypiam w trakcie. Jest męcząco, nawet nie spodziewałam się, że tak może wyglądać klasa maturalna, tym bardziej w mojej, kochanej szkole. Wychowawczyni powiedziała, że przy naszym trybie nauki nie powinniśmy już nic robić w domu. Co dopiero jak z dnia na dzień mamy 15 stron A4 słówek z angielskiego. Tak mijał mi wrzesień. Co z książkami?  Przeczytałam 3 książki. Szału nie ma, obiecuję poprawę, ale czy mi się uda? Zrecenzowałam 5 książek. Więcej, bo miałam zapasy, które już się jednak pokończyły. Obserwatorów mam 186. Jeden ubył :)  Za to przynajmniej na facebooku przybyło i jest 571. Było 544. Parę dni temu świętowałam też 100 tysięcy wyświetleń mojego bloga. Dziękuję wam.  Licznik zatrzymuję na 101 830. Przybyło 14 186.  Nie wiem jak to się stało, ale pobiłam 13 tysięcy z sierpnia.  Kochani jesteście :*