Przejdź do głównej zawartości

Monumentalna saga o rodzinie szlacheckiej

Książka przetłumaczona na wiele języków i uznana za należącą do dziesięciu najlepszych litewskich powieści ostatnich lat.
Kristina Sabaliauskaite to Litwinka z polskimi korzeniami. Historyk sztuki. Uznawana za najlepiej ubierającą się pisarkę.

Historia rozpoczyna się w roku 1650- rok po podpisaniu unii lubelskiej. Szlachecka rodzina, Elżbieta i Jan Maciej Narwojszowie tylko cudem uniknęli śmierci w kozackiej masakrze. Wychowują bliźniaków- Urszulę i Kazimierza. Każde z nich na swój sposób inne, a jednocześnie identyczne. Kazimierz chce studiować, a Urszula iść do klasztoru. Na ich drodze staje tajemniczy Jan Kirdej Biront. Śmierć też gdzieś tam się czai i cały czas podąża śladem rodziny.

Monumentalna, historyczna, namiętna i zmysłowa. Saga rodzinna jakiej jeszcze nie mieliście okazji czytać. Niech nie wystraszy was historia. Wiem, że wiele osób nie lubi czytać o zamierzchłych dla nich czasach. Tutaj odgrywa ona ważną rolę, przecież każdy okres w dziejach to inne maniery i konwenanse, wzory zachowania. Jednak emocje i namiętności rozpalające każdą komórkę ciała i umysł zawsze są takie same. Autorka wiele z nich oddała swojemu czytelnikowi.

To barwna historia o szlacheckiej rodzinie i Wilnie, które też jest jednym z bohaterów. Właściwie rzadko można się natknąć na te czasy i miejsca w powieściach, przynajmniej ja dawno nie czytałam takiej książki. Wszystko to tworzy znakomity klimat przeplatany magicznymi widzeniami bazyliszka czy krążącym nad członkami rodziny widmem śmierci. Ona cały czas jest obecna, pojawia się już na pierwszych stronach. Sprawia, że zaczynamy zastanawiać się nad kruchością naszego życia, niepokoi, męczy i zwodzi. Jeży włoski na karku.

Każdego bohatera poznajemy ze wszystkich stron, jego charakter, myśli, życiorys i postępowanie. Są wielobarwni, z pewnością nie powiemy o nich żeby byli płascy czy bezosobowi.  Nie ważne czy jest to postać pierwszoplanowa, drugoplanowa czy zupełnie poboczna. Autorka wszystkich rzetelnie opisała, nie ma tutaj żadnego niedopatrzenia.

Język autorki to majstersztyk, stara i dobra szkoła. Długie, dopracowane zdania. Dbałość i staranność, łacińskie wtrącenia. Niezwykle profesjonalne i poetyckie. Z brakiem dialogów. Mimo tego czyta się na jednym tchu, ponieważ jest po prostu ciekawie. Z kunsztem i smakiem.

Perełka literatury. Dla mnie już nie litewskiej, a światowej. Wirtuozeria. Zapewniam was, że autorka przejdzie do klasyki. Jednym malutkim minusem może być fakt, że chyba za dużo zostało zdradzone na okładce. Praktycznie cała fabuła. Wierzcie mi jednak na słowo, że warto po nią sięgnąć. Drugi i trzeci tom zostały już napisane. Autorka mówi o kolejnych. 

Myślę, że pierwszy tom to zaledwie preludium. Bliźniaki dopiero zaczynają życiową wędrówkę. Mam nadzieję, że dalej też będę tak oczarowana.
Ocena:6/6
Autorkę możecie spotkać na Targach Książki w Krakowie :)
Tytuł:231.Silca rerum
Autor: Kristina Sabaliauskaite
Stron: 510
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2015
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

214.Młyn nad Czarnym Potokiem

Tytuł: Młyn nad Czarnym Potokiem Autor: Anna J. Szepielak Stron: 516 Wydawnictwo: Nasza Księgarnia Rok wydania: 2013 Moje zdanie: Rzadko mam okazję czytać polskich autorów. Jakoś zawsze ciągnie mnie w bibliotece do innego regału. Tym razem skierowałam swoje kroki gdzie indziej. Słusznie?  Anna Szepielak jest z zawodu nauczycielką i bibliotekarką. Zadebiutowała książką ,,Zamówienie z Francji”, o której wiele słyszałam i chciałabym ją kiedyś przeczytać.  Życie Marty to ostatnio pasmo nieszczęść i wypadków. Mąż jest zapracowany i niczym się nie interesuje, córeczka ciągle chora, a wszystko jest na jej głowie. Do tego spada na nią organizacja zjazdu rodzinnego na cześć przyjeżdżającej po Polski ciotki z Ameryki. Będzie to jednak okazja do zapoznania się z rodzinnymi historiami, tajemnicami oraz spojrzenia z dystansem na swoje życie.  Liczyłam na lekką obyczajówkę. Co otrzymałam? Lekką, ciepłą obyczajówkę, do tego odrobinę sagi rodzinnej, który to gatunek ubóstwiam. Życie

Podsumowanie września

Wrzesień za mną. Ufff... Ostatnimi czasy staram się rozciągać dobę do przynajmniej 48 godzin. Czasami prawie się udaje, czasami ze zmęczenia zasypiam w trakcie. Jest męcząco, nawet nie spodziewałam się, że tak może wyglądać klasa maturalna, tym bardziej w mojej, kochanej szkole. Wychowawczyni powiedziała, że przy naszym trybie nauki nie powinniśmy już nic robić w domu. Co dopiero jak z dnia na dzień mamy 15 stron A4 słówek z angielskiego. Tak mijał mi wrzesień. Co z książkami?  Przeczytałam 3 książki. Szału nie ma, obiecuję poprawę, ale czy mi się uda? Zrecenzowałam 5 książek. Więcej, bo miałam zapasy, które już się jednak pokończyły. Obserwatorów mam 186. Jeden ubył :)  Za to przynajmniej na facebooku przybyło i jest 571. Było 544. Parę dni temu świętowałam też 100 tysięcy wyświetleń mojego bloga. Dziękuję wam.  Licznik zatrzymuję na 101 830. Przybyło 14 186.  Nie wiem jak to się stało, ale pobiłam 13 tysięcy z sierpnia.  Kochani jesteście :* 

Uczniowie Hippokratesa. Doktor Bogumił Ałbena Grabowska

Przenieśmy się na chwilę do roku 1850. Czasu, gdy kobiety miały przede wszystkim dobrze prezentować się u boku męża, a opieka lekarska pozostawiała jeszcze więcej do życzenia niż dzisiaj. Zasady antyseptyki były wyśmiewane przez uczone głowy, natomiast najlepszym chirurgiem był ten, który operację przeprowadzał w kilkadziesiąt sekund. W takich czasach przyszło żyć doktorowi Bogumiłowi, który właśnie rozpoczyna pracę w Szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie. Na głowie ma zbliżający się nieuchronnie poród żony, jej rodzinę i mnóstwo własnych tajemnic ciążących mu na karku. 📚Świetna i dopracowana powieść. Bywają książki, które zgłębiają jeden z tematów poruszonych przez autora. Tutaj jest znacznie inaczej, Ałbena Grabowska umieszcza w swojej powieści całą masę wątków i co najlepsze, każdy z nich jest dopracowany i dopieszczony, a jednocześnie książka jakby sama się czyta. Uczniowie Hippokratesa opowiadają o czasach, gdy medycyna jaką znamy dzisiaj była jeszcze w powijakach. Zręcznie przen