Znajdziesz mnie tutaj

Czas na dyskusję nr.8

Ostatnio przywołałam trochę wspomnień. Spodobał mi się tamten temat i teraz chciałabym zapytać o coś podobnego.
Kto zaszczepił w was miłość do książek?
W moim przypadku byli to rodzice. Mama czyta mniej od taty, ale zawsze gdy jechali do miasta kupowali mi jakąś małą książeczkę w kiosku. Bez niej mogli się nie pokazywać w domu. Pewnego dnia wracaliśmy od babci i po drodze mijaliśmy bibliotekę. Razem z tatą poszłam się tam zapisać i to z nim wypożyczyłam swoje pierwsze lektury. Pamiętam, że była to pierwsza część serii o Tomku Wilmowskim i zbiór baśni polskich. 
Dzięki komu wy jesteście molami książkowymi?

Zapraszam was na mojego nowego bloga, gdzie dzisiaj kolejny, mam nadzieję ciekawy przepis

38 komentarzy :

  1. W moim przypadku również była to mama. Też zawsze dostawałam jakąś książeczkę. Gdy podrosłam to już sama podbierałam jej książki z półki i do dzisiaj mi to nawet zostało ;) Zawsze znajdę u niej jakiś ciekawy i godny przeczytania tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie więcej książek znalazłabym chyba u taty :) Mama częściej czyta gazety i rozwiązuje krzyżówki :)

      Usuń
  2. W sumie to... nie wiem. Mama czytała mi jak byłam mała, ale raczej rzadko. Czasem czytała mi starsza siostra, ale to też sporadycznie. Już jako dziecko miałam swoją kartę w bibliotece i zawsze, kiedy mama szła wypożyczyć sobie książki, szłam z nią po bajki, ale nie byłam wtedy takim molem książkowym, jak teraz. W sumie to moja prawdziwa przygoda z książkami rozpoczęła się, kiedy wypożyczyłam ze szkolnej biblioteki w podstawówce pierwszy tom Harry'ego Pottera. Zaczęłam czytać i czytam do dzisiaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Harrego Pottera czytałam jakoś późno, chyba w gimnazjum. Z pewnością miałam już wtedy za sobą Zmierzch i Wiedźmina :)

      Usuń
    2. O, to ja odwrotnie, Zmierzch był za namową koleżanek dopiero pod koniec gimnazjum :)

      Usuń
  3. No cóż, nieskromnie napiszę, że miłość do czytania książek otrzymałam w genach od mamy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam nieskromnie, trzeba się chwalić :)

      Usuń
  4. Tata- podczas gdy mama kupowała mi książki edukacyjne (przez które zraziłam się do czytania), tato wziął mnie raz do księgarni i kazał samej wybrać powieść. Od tego czasu przez pewien czas chodziliśmy co tydzień do sklepu i kupowaliśmy ,,Martynkę".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martynki niestety nigdy nie czytałam :)

      Usuń
  5. Jak byłam mała mama uczyła mnie wierszyków, które wypisywała z książek do zeszytu, który mam do tej pory :) Rodzice kupowali mi książeczki, miałam ich mnóstwo, jednak mama czytała umiarkowanie, nie jakoś bardzo, więc oni tylko zaszczepili tę miłość, która potem się rozrosła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi czytali dziadkowie, praktycznie całe dnie :)

      Usuń
  6. Wydaje mi się, że nikt , samo jakoś przyszło. Już w dzieciństwie sama czytałam sobie po jednej baśni braci Grimm na dobranoc. Jeśli chodzi zaś o samą umiejętność czytania to zdecydowanie mama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz :) Czyli właśnie tak musiało być :)

      Usuń
  7. Moi rodzice ani siostra nigdy dużo nie czytali. Jestem jedynym molem książkowym w rodzinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie rodzice i dziadkowie czytają :)

      Usuń
  8. ja sama się zakochałam w książkach ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja sama poczułam miłość do książek odkąd nauczyłam się czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja nie mam pojęcia po kim odziedziczyłam miłość do książek, ponieważ w mojej rodzinie nikt, a nikt nie lubi czytać, chociaż moje babcia mi mówiła, że jak kiedyś była młoda to czasami czytała, więc może mam po nie miłość do literaturyj? Nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, moja rodzina dużo czyta, więc myślałam, że to zawsze dziedziczy się po kimś :)

      Usuń
  11. dużą rolę w tym, że ja czytam na pewno spełniła moja nauczycielka z gimnazjum od polskiego a jednocześnie wychowawczyni. Zadawała dla chętnych bardzo ciekawe lektury. Może też troszkę moja mama..... niby moja mama czyta dużo, ale jakoś mnie specjalnie nie namawiała do czytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nauczyciele od języka polskiego to raczej odstraszali od czytania :)

      Usuń
  12. Dziadek zawsze czytał ze mną bajki, babcia też i zawsze kupowała takie książeczki o Reksiu, Bolku i Lolku itp. Jak miałam 5 lat to już potrafiłam czytać i nie wyobrażam sobie życia bez czytania :) Mama i tata też czytają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to podobno nawet nie wiadomo kiedy nauczyłam się czytać, nikt mnie nie uczył :)

      Usuń
  13. Mnie zachęcił brat. On czytał, ja nie. Chciałam zobacyzc co o w tym widzi i zapytałam sie go jaka ksiazkę mi poleca. Polecił Harrego Pottera. Cała seria pokazała mi, że książki kryją w sobie wspaniałe przygody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O czyli coś innego, bo większość raczej mówi o rodzicach, dziadkach, a tu brat :)

      Usuń
  14. U mnie mama, która przez kilka lat była bibliotekarką :D Ale podobnie jak Tobie, mnie też tata podrzucił Tomka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich książki z młodości, więc podrzucają swoim dzieciom. Moimi książkami młodości był Zmierzch, wampiry i chyba raczej będę podrzucać Anię z Zielonego Wzgórza i Tomka swoim dzieciom :)

      Usuń
    2. i Musierowicz i Mikołajka :D

      Usuń
  15. W moim przypadku była to mama. Jak z bratem byliśmy mali to zawsze wieczorem czytała nam bajki na dobranoc, później jak już umiałam czytać (miałam 5 lat i czytałam płynnie) to ja czytałam na głos. Brata niestety nie udało się zaszczepić miłością do książek. Ale jestem mega wdzięczna za to mamie :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem wdzięczna za to rodzicom, z resztą gdy umiałam czytać, miałam bujną wyobraźnię to jakoś nauka wydawała się zawsze łatwiejsza :)

      Usuń
  16. Rodzice, zwłaszcza tata i bibliotekarki z podstawówki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W podstawówce to pamiętam, że nawet ja byłam przez jakiś okres bibliotekarką :)

      Usuń
  17. Nie wiem, nie pamiętam kto mnie "zaraził" czytaniem. U mnie w domu zawsze wszyscy czytali, mieliśmy małe mieszkanie i cała jedna ściana była przeznaczona na książki - stały w dwóch rzędach. Książki zawsze były częścią mojego mikro świata i chyba już tak zostanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto raz zaczął to już będzie czytał do końca życia :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :)

Recenzje książek © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka