Dzisiaj nie będzie o Harlequinach, ale zapytam was co wybieracie.
Lekkie romansidło czy kryminał? Horror czy obyczajówka?
Lubicie mieszać gatunki?
Jest wiele osób, które mają pewien schemat, lubią tylko niektóre książkowe gatunki i po żaden inny nie sięgną. Ciężko im przełamać się do romansu, jeśli czytają tylko mroczniejsze książki.
Ja jak to ja jestem odmienna. Lubię mieszać. W stosiku musi być różnorodnie. Po romansie czytam kryminał, może jakiś thriller, później może fantastyka albo horror, żeby nie zrobiło się zbyt mrocznie poczytam obyczajówkę. Później paranormal romance.
Czytam wszystko. Biografii nie lubię, ale jeśli bardzo mnie zaciekawi to sięgnę.
Może macie tak jak moja koleżanka?
Ona czyta partiami. Dwa miesiące tylko książki psychologiczne. Poradniki, książki naukowe, powieści. Aż do znudzenia i przesytu. Wtedy sięga po paranormal romance. Dalej historyczne. Zawsze tak ma.
Jak jest z wami? Macie utarty szlak i dalej poza niego nie wyjdziecie? Czy wprost przeciwnie?
P.S. No super. Post zaplanowany na 17 sierpnia pojawił się dzisiaj. No nic nie poradzimy. Powiedźcie co sądzicie.