Tytuł: Zamek z piasku, który runął
Autor: Stieg Larsson
Stron: 783
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2009
Moje zdanie: Łezka się w oku kręci, gdy pomyślę sobie, że to już ostatni tom tej znakomitej trylogii. Pocieszeniem jest za to fakt, że jest mnóstwo skandynawskich autorów, którzy tak dobrze piszą. Trzecia część rozpoczyna się tam gdzie zakończyła się druga.
Lisbeth Salander znów jest w ogromnym niebezpieczeństwie. Mikael Blomkvist chce jej pomóc i dokopuje się do państwowych tajemnic. Wywołuje burzę na najwyższych szczeblach.
Często jest tak, że autor po kilku tomach serii po prostu się wypala, zaczyna mu brakować pomysłów. Stieg Larsson napisał ostatnio tom na prawie 800 stron, a co najlepsze to czyta się to z przejęciem i zapartym tchem. Nie ma mowy o nudzie.
Drugi tom zakończył się bardzo dynamicznie i niespodziewanie. Ta książka zaczyna się od tego samego momentu. Gna do przodu i nie chce nas wpuścić do prywatnego życia. Nie spodziewałam się, że takiego kolosa będę czytała niecałe trzy dni, ale tak właśnie było. Tym razem afera jest na bardzo szeroką skalę. Jest tutaj mnóstwo historii i polityki. Zupełnie mnie to nie znudziło, ponieważ zostało napisane w łatwy i interesujący sposób. Widać jaki autor był oczytany i mądry w każdej z dziedzin. Przygotował się do tej trylogii w najdrobniejszych szczegółach.
Jego główna bohaterka Lisbeth Salander to nieszablonowa postać, która zapada w pamięć czytelnika. Lubię takie silne kobiety w literaturze. Jest to trylogia, którą musicie przeczytać. Każdy tom jest na jednym, najwyższym poziomie. Nie ma mowy o błędach i niedopracowaniu. Polecam!
Ocena:6/6