Postanowiłam oglądać więcej filmów. Szkoła po pierwszym tygodniu mnie po prostu wyczerpała i po dniu, w którym spałam całe cztery godziny miałam raczej ochotę na film, a nie książkę. Nie spodziewałam się jednak, że trafię na tak piękny, wzruszający i smutny film.
Marley to imprezowiczka, jest piękna, zmienia facetów jak rękawiczki, ale nie może znaleźć miłości. Osiąga sukcesy w pracy. Do czasu gdy dowiaduje się, że ma raka.
Piękne, wspaniała historia, którą naprawdę polecam. Dawno nie płakałam tak podczas oglądania filmu. Spodobała mi się rola Kate Hudson, natomiast pan Bernal był trochę sztywny i sztuczny. Miał być poważny, ale robił to z przesadą. To film o raku, odchodzeniu, umieraniu, godzeniu się z przeszłością. Pokazuje też najprostsze wartości: miłość i przyjaźń. Naprawdę polecam, godny uwagi.